sobota, 23 kwietnia 2016

Rozdział 12



Wróciłam do pokoju, wzięłam rzeczy i poszłam do łazienki. Po szybkim prysznicu, wróciłam do pokoju i położyłam się. Nie mogąc zasnąć przez pewien czas, wstałam, wzięłam mój szkicownik i zaczęłam rysować, siadając na łóżku, po turecku.

***

Obudziłam się o szóstej. Wstałam, umyłam się, ubrałam i zeszłam na dół.
- Cześć.
- Hej - powiedziałam zdziwiona.
- Co ty tu robisz? - spytał.
- Mogłabym cię zapytać o to samo, Matt.
- Zawsze tu siedzę o tej porze. Myślałem, że będziesz jeszcze spała, ale nie. Zadziwiasz mnie - powiedział, uśmiechając się lekko.
- Jeszcze wiele razy cię zaskoczę - powiedziałam, siadając na kanapie, obok chłopaka.
- Nie wątpię - powiedział. - Czemu wstałaś tak wcześnie? - spytał.
- Po prostu - powiedziałam, wzruszając ramionami. - A ty?
- Zawsze tak wstaję. Lubię słuchać tej ciszy. Tylko rano jest to możliwe, albo w nocy, bo wszyscy wtedy śpią.
- Mhm.
- Co tam masz? - spytał, wskazując na szkicownik, leżący na moich kolanach. Spojrzałam na przedmiot.
- To nic takiego - powiedziałam nieśmiało. Nawet nie zauważyłam, że wzięłam go że sobą.
- Pokaż - powiedział, wyciągając rękę po przedmiot
- Nie. Wolę żebyś na to nie patrzył.
- Na co? - usłyszałam głos Luke'a. Odwróciłam głowę w jego stronę
- Na nic - powiedziałam szybko. Matt, korzystając z okazji, że nie zwracam na niego uwagi, wyrwał mi szkicownik. - Ej! - krzyknęłam, wstając z kanapy.
- Czemu nie chciałaś, żebym patrzył na twoje rysunki? Przecież są super.
- No, no, no. Masz talent - powiedział Luke, podchodząc do Matta i spoglądając na moje rysunki.
- Nie - powiedziałam cicho.
- Cześć - przywitała się Alice.
- Hej - powiedziałam.
- Cześć - powiedzieli chłopaki w tym samym momencie.
- Co tam macie? - spytała, patrząc na nich.
- Chodź i popatrz - powiedział Luke. Dziewczyna podeszła do chłopaków i zaczęła oglądać razem z nimi.
- Kiedy zrobiłaś ten rysunek? - spytała Alice, biorąc szkicownik od chłopaków i pokazując mi jeden z ostatnich moich rysunków.
- Wczoraj w nocy - powiedziałam cicho.
- Mhm - powiedziała, po czym przewróciła kartkę, przyglądając się rysunkowi, a później następnemu. Chłopaki również się im przyglądali. Wszyscy spojrzeli na mnie.
- Czemu narysowałaś akurat nas? - spytał Luke.
- Chciałam mieć po was jakąś pamiątkę - powiedziałam, spuszczając głowę.
- Czemu tak naglę posmutniałaś? - spytał Matt, podnosząc delikatnie moją twarz do góry tak, bym spojrzała mu w oczy.
- Kim? - spytała Alice.
Poczułam, że oczy mam otwarte bardzo szeroko. Spuściłam szybko głowę, wzięłam szkicownik i poszłam do pokoju. Schowałam przedmiot tak, by nikt go nie znalazł. Później położyłam się na miękkiej pościeli i leżałam tak, dopóki nie usłyszałam pukania do drzwi. Szybko wstałam, po czym podeszłam do drzwi i otworzyłam je.
- Mogę? - spytała Alice.
- Proszę - powiedziałam, wskazując ręką, aby dziewczyna weszła do środka, co po chwili uczyniła.
- Kim... - urwała.
- Tak?
- Czemu tak nagle od nas uciekłaś? - spytała dziewczyna. Spuściłam głowę.
- Ja... - zaczęłam, ale nie wiedziałam, co dalej mówić.
- Nie musisz traktować nas jak zagrożenie - powiedziała, podchodząc do mnie i kładąc dłoń na ramieniu. Odwróciłam głowę w stronę dziewczyny, która tylko się uśmiechnęła i wyszła.
-------------------------------------------------------
Hej. Oto nowy rozdział. Mam nadzieję, że się spodoba :D

Do Wiktorii Niechoj
A u mnie wszystko gra, a u Ciebie? :) Hmm... Może masz rację, co do Luka i Kim, a może nie. Wszystko się jeszcze okaże. :) Dziękuję. Na bloga na pewno (kiedyś) zajrzę (chyba, że zapomnę ;) ).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz