- Chciałbym, abyś ze mną pojechała - powiedział mężczyzna.
- Gdzie i po co? - spytała ciotka.
- Do miejsca, gdzie są tacy, jak ona. Chciałbym przeprowadzić pewne testy i pomóc Kim, to kontrolować.
- Co to znaczy tacy, jak ona? Co kontrolować? - spytał tym razem wujek.
Mężczyzna spojrzał na mnie pytająco.
- To ty im nie powiedziałaś? - spytał.
- O czym? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Ty masz dar - powiedział.
- Co? - spytali chórem, ciocia i wujek.
- Nie, nie, nie, nie, nie. To nie możliwe. Takie rzeczy są tylko w filmach, albo bajkach dla dzieci. Nie w prawdziwym życiu - powiedziałam.
- Zdziwiłabyś się - odpowiedział mężczyzna.
- Czyżby? - spytałam. W tym momencie, nie wiem jak, uderzyłam się ręką o stolik kawowy, który stał w salonie (znajdowałam się wtedy w salonie). Było to bolesne uderzenie. Spojrzałam na swoje dłonie. Na prawej dłoni miałam małą ranę, z której leciało troszkę krwi. Naglę rana zaczęła się goić, w ekspresowym tempie. Po trzech sekundach, nie było po niej śladu. Przyglądałam się temu ze zdziwieniem. Spojrzałam na swoje kostki. Były normalne. Poprzedniego dnia były fioletowe, posiniaczone, natomiast teraz? Nie było śladu po siniakach.
- Okey, to było dziwne - powiedziałam powoli.
- Mówiłem, że masz dar. Więc jak?
Spojrzałam na wujka i ciocię, po czym spojrzałam na mężczyznę.
- Dobrze, pojadę.
- Świetnie. Samolot mamy za dwie godziny.
Uśmiechnęłam się delikatnie, po czym poszłam się pakować. Spakowałam się w 15 minut, ale zeszłam dopiero godzinę przed wylotem. Wiedziałam, że będą chcieli porozmawiać i nie przeszkadzałam im. Mężczyzna tłumaczył cioci i wujkowi, wszystko, a to wymagało czasu.
***
- Pa - powiedziałam, przytulając ciocię.
- Pa skarbie - odpowiedziała.
- Pa wujku - powiedziałam, przytulając wujka.
- Pa Kimi - odpowiedział.
- Na pewno chcesz jechać? - spytała ciocia.
- Tak. Tam mam okazję zacząć na nowo i czegoś się nauczyć, a tutaj? To wszystko wciąż będzie mi przypominać o nich - odpowiedziałam.
- Dobrze. Skoro masz być tam szczęśliwa - powiedziała ciocia, smutnym tonem.
- Będę dzwonić. Pa - powiedziałam.
- Pa - odpowiedzieli razem, wujek i ciocia.
Wychodząc, pomachałam im jeszcze. Również mi pomachali i wyszłam z domu, kierując się do samochodu mężczyzny.
- Pa skarbie - odpowiedziała.
- Pa wujku - powiedziałam, przytulając wujka.
- Pa Kimi - odpowiedział.
- Na pewno chcesz jechać? - spytała ciocia.
- Tak. Tam mam okazję zacząć na nowo i czegoś się nauczyć, a tutaj? To wszystko wciąż będzie mi przypominać o nich - odpowiedziałam.
- Dobrze. Skoro masz być tam szczęśliwa - powiedziała ciocia, smutnym tonem.
- Będę dzwonić. Pa - powiedziałam.
- Pa - odpowiedzieli razem, wujek i ciocia.
Wychodząc, pomachałam im jeszcze. Również mi pomachali i wyszłam z domu, kierując się do samochodu mężczyzny.
***
- Jest punkt trzynasta - powiedziałam, gdy już wyszliśmy z samolotu. Poszliśmy długim tunelem, na lotnisko, gdzie mieliśmy odebrać bagaże. Po chwili, wyszliśmy z budynku i wsiedliśmy do taksówki.
____________________________________________________________
Czytasz, to zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Dla ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja, do dalszego pisania.
Dziękuję i postaram się zastosować do Twoich sugestii, choć wydaje mi się, że ten rozdział jest dość dłuższy i jest w nim więcej opisów. Akcja kiedyś tam, się rozwinie. Czekaj cierpliwie, a się doczekasz.
Czytasz, to zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Dla ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja, do dalszego pisania.
Do Wiktorii Niechoj
Dziękuję i postaram się zastosować do Twoich sugestii, choć wydaje mi się, że ten rozdział jest dość dłuższy i jest w nim więcej opisów. Akcja kiedyś tam, się rozwinie. Czekaj cierpliwie, a się doczekasz.
Świetny. Jestem ciekawa co wydarzy się w tej szkole. Czekam na next z niecierpliwością. Życzę weny.
OdpowiedzUsuńCześć ♥ Nominowałam Cię do Liebster Blog Award :)
OdpowiedzUsuńhttp://daydanielaltanwing.blogspot.com/2016/03/lba-2-3.html
Pozdrawiam, Iparis ♥