Obudził mnie mój krzyk. Gwałtownie otworzyłam oczy, podniosłam się do pozycji siedzącej, podpierając się rękami z tyłu. Oddychałam nerwowo. Byłam wystraszona. Po chwili się uspokoiłam. Śniło mi się, że był wypadek i informowali o tym w wiadomościach. Pomyślałam: To tylko sen. I poszłam spać dalej. Następnego dnia miałam wolne od szkoły, więc wstałam i poszłam zrobić sobie śniadanie. Wcześniej, jednak, poszłam do salonu i włączyłam telewizor. Zaczęłam robić kanapki. '2 godziny temu, doszło do tragicznego w skutkach wypadku, w centralnej części Florydy.' Przerwałam robienie kanapek i weszłam do salonu. 'Nie żyje kilkanaście osób, w tym obaj kierowcy pojazdów. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierowca samochodu osobowego był pijany i wjechał na przeciwległy pas, kiedy z naprzeciwka jechał autobus. Najprawdopodobniej, kierowca autobusu nie zauważył samochodu, a kiedy zaczął hamować, było już za późno.' Stałam w salonie, jak wryta, kiedy usłyszałam, co mówi dziennikarka. Szczęka mi opadła. Po chwili usiadłam na kanapie. Nie dowierzałam w to, co usłyszałam i widziałam. To wyglądało dokładnie tak, jak w moim śnie.
- To nie możliwe - szepnęłam. - To na pewno zbieg okoliczności, na pewno - słyszałam swój głos. Jednak sytuacje tego typu, powtarzały się. Moje sny były prorocze, ale tylko wtedy, kiedy miało stać się coś złego. Jakieś 2 tygodnie później, moi rodzice mieli wyjechać w jakąś ważną delegację. Tego dnia, gdy tato już wychodził z domu, zauważyłam, że zostawił kluczyki. Wzięłam je i chciałam mu zanieść, ale stało się coś nietypowego. Widziałam, jak samochód taty wpada w poślizg. Naglę wszedł tato, gdyż zauważył brak kluczyków. Wtedy właśnie wizja została przerwana. Nie wiedziałam, co będzie dalej. Nie chciałam dopuścić do tego, co mogło się stać.
- Tato, proszę cię, nie jedźcie - powiedziałam.
- Skarbie, musimy - odpowiedział mi.
- Proszę cię. Jeśli tam pojedziecie, to... - urwałam, orientując się, że już i tak powiedziałam zbyt dużo. Ojciec posłał mi pytające spojrzenie.
- Mogę kluczyki? - spytał, gdy zobaczył, że trzymam je w dłoni. Dopiero wtedy, zorientowałam się, że je mam.
- Nie - powiedziałam spokojnie.
- Kim, proszę, oddaj mi te kluczyki - powiedział ojciec.
- Nie mogę.
- Czemu?
- Bo nie chcę, żeby coś wam się stało - powiedziałam.
- Nic nam się nie stanie. Nie martw się - powiedział ojciec, po czym spojrzał na zegarek. - Mogę te kluczyki? Zaraz będziemy spóźnieni.
- Tak - powiedziałam, spuszczając głowę w dół i wyciągając rękę w stronę taty, który wziął kluczyki, po czym pocałował mnie w czoło, na pożegnanie. Wtedy znów miałam wizję. Widziałam drzewo, rozbity samochód, trąbienie, światła. Później było słychać policje i pogotowie.
- Pa - powiedział tato, wychodząc.
- Zaczekaj! - krzyknęłam, po jakimś czasie i pobiegłam przed dom, ale samochód już był daleko. Wróciłam do domu i zaczęłam się denerwować. Szybko wzięłam komórkę i napisałam sms'a do mamy, o następującej treści: Jak dojedziecie, to dajcie mi znać. Mama po chwili odpisała: Dobrze kochanie. Po kilku godzinach dostałam sms'a, że już są na miejscu. Uspokoiłam się trochę. Jednak, nie do końca. To mogło stać się w każdej chwili.