- Kim, chodź na dół - zawołała ciocia.
- Już idę - zawołałam i poszłam na dół. Ciocia i wujek byli w kuchni, więc poszłam tam. Na stole stały trzy talerze. Obok nich, leżały łyżki, a na samym środku stołu, stała waza z zupą. Przy stole stały cztery krzesła.
- Usiądź - powiedziała ciocia i wskazała mi krzesło, na przeciwko siebie.
- Ja nie jestem głodna - powiedziałam wolno. - Pójdę się trochę pouczyć - dodałam po chwili i poszłam na górę, do pokoju. Ciężko usiadłam na łóżku. Nie miałam chęci jeść, od kiedy rodzice trafili do szpitala, a kiedy umarli... Wtedy już całkiem straciłam apetyt. Nawet jakbym chciała, to nie mogłabym nic przełknąć. Dziwiłam się im, że mogli jeść tak spokojnie.
Tamtej nocy nie zmrużyłam oka. Leżałam na łóżku i przewracałam się, z jednego, na drugi bok, próbując zasnąć, chociaż na chwilę. Tłukłam się tak przez całą noc.
Tamtej nocy nie zmrużyłam oka. Leżałam na łóżku i przewracałam się, z jednego, na drugi bok, próbując zasnąć, chociaż na chwilę. Tłukłam się tak przez całą noc.
***
Zaczęło świtać. Świat zaczynał budzić się do życia. Tylko ja byłam taka jakaś... Bez chęci do życia. Kilka godzin później, wstałam z łóżka. Wzięłam z szafki, swoje czarne dżinsy i bluzkę. Poszłam do łazienki i szybko się wykąpałam i ubrałam. Później wysuszyłam i rozczesałam włosy, po czym związałam je w wysokiego kucyka i wyszłam z łazienki. Jakieś dwie godziny później pojechaliśmy na pogrzeb. Trzymałam się z daleka od trumien. Nie wiem, czemu tak było. Po prostu nie mogłam tam podejść i się z nimi pożegnać. Nawet, gdy była okazja, żeby coś powiedzieć o nich i w ogóle, nie poszłam. Udawałam twardą, a wewnątrz, byłam załamana. Wszyscy tam płakali, oprócz mnie i księdza.
Po powrocie do domu, poszłam bez słowa do pokoju. Zamknęłam się tam na klucz i usiadłam na łóżku. Po chwili wzięłam swoją torbę i spakowałam się do szkoły, na następny dzień. Później znów usiadłam na łóżku i spojrzałam na zdjęcie rodziców, stojące na komodzie, na przeciwko łóżka. Było ono w czarnej ramce z czarną wstążką. Było ono czarno-białe.
- Będę za wami tęsknić - szepnęłam. Wzięłam kilka oddechów, żeby się nie popłakać.
Po powrocie do domu, poszłam bez słowa do pokoju. Zamknęłam się tam na klucz i usiadłam na łóżku. Po chwili wzięłam swoją torbę i spakowałam się do szkoły, na następny dzień. Później znów usiadłam na łóżku i spojrzałam na zdjęcie rodziców, stojące na komodzie, na przeciwko łóżka. Było ono w czarnej ramce z czarną wstążką. Było ono czarno-białe.
- Będę za wami tęsknić - szepnęłam. Wzięłam kilka oddechów, żeby się nie popłakać.
***
Leżałam już w łóżku. Było ciemno. Dopiero wtedy dałam uwolnić się moim emocjom, łzom. Słone krople ciekły na poduszkę i zaczęła robić się mokra plama, z czasem coraz większa. Nawet nie wiem kiedy, zasnęłam.
____________________________________________________________________
Czytasz, to zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Dla ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja, do dalszego pisania.
Bozeee jak ja kocham jak Ty piszesz ! To jest takie no mega ! ❤️ ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️ / ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️
OdpowiedzUsuń