niedziela, 30 sierpnia 2015

Rozdział 7

- Już jestem! - krzyknęłam, zamykając drzwi od domu. Nikt mi nie odpowiedział. Zdziwiłam się. Zdjęłam buty i poszłam do kuchni. Nikogo w niej nie było, więc poszłam do salonu, a później do sypialni cioci i wujka. Nigdzie ich nie było.
- To dziwne - powiedziałam do siebie, po czym wzruszyłam ramionami i poszłam do pokoju. Zrzuciłam torbę z ramienia na podłogę i usiadłam na łóżku.

***

Za oknem padał deszcz. Zapadał już zmrok. Naglę usłyszałam otwieranie drzwi. Zeszłam na dół. To był wujek i ciocia.
- Cześć - powiedziałam na przywitanie.
- Hej - odpowiedzieli razem.
- Co robiłaś przez tyle czasu? - spytała zaciekawiona ciocia.
- Nic. Siedziałam w pokoju - odpowiedziałam.
- Aha.
Nasza 'rozmowa' nie kleiła się za bardzo, więc poszłam do pokoju. Po jakimś czasie, wzięłam krótkie spodenki i luźną bluzkę z szafki, po czym poszłam się wykąpać.

***

Deszcz z każdą chwila nasilał się coraz bardziej. Leżałam w łóżku, odwrócona w stronę okna. Patrzyłam na pogodę za szybą. W moim sercu było podobnie. Wciąż byłam załamana z powodu utraty rodziców... Zaczęłam płakać. Nie wydawałam z siebie żadnych dźwięków. Płakałam tak, dopóki nie zasnęłam.


____________________________________________________________________
Czytasz, to zostaw po sobie ślad w postaci komentarza. Dla ciebie to tylko chwila, a dla mnie motywacja, do dalszego pisania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz